Ürkün: opowieść kirgiskiego repatrianta

Kirgizi

Dzisiejsza akcja „W 80 blogów dookoła świata” jest poświęcona wydarzeniom sprzed stu lat. Na blogu Kirgiski.pl rozpoczęłam już temat antyrosyjskiego powstania, które w 1916 r. wybuchło na ziemiach kirgiskich i w innych częściach Turkiestanu. Tutaj chcę go kontynuować, zwłaszcza że w Kirgistanie trwają obchody rocznicy, a także Rok Historii i Kultury.

Oto historia Szajmerdena Ibraimowa, potomka uchodźców, który w latach 90. spełnił marzenie swojego ojca i dziadka – z pomocą krewnych wrócił do Kirgistanu, otrzymał obywatelstwo i założył tam rodzinę. Przytaczam wywiad, którego udzielił kirgiskiej rozgłośni Radia Swoboda – Azattyk (tłumaczenie i przypisy własne). Oryginał wywiadu można przeczytać tu. Wszystkie zdjęcia również pochodzą z tego artykułu. Na zdjęciu głównym – pradziadek Szajmerdena ze strony matki, Bökönczü uułu Sułajman (trzeci od lewej), z rodziną. Uciekli oni do Chin ze wsi Czyrak w rejonie dżeti-ögüskim. Zapraszam także na drugi blog – pisałam tam kiedyś więcej o Kirgizach w Chinach.

Szajmerden Ibraimow jest przedstawicielem trzeciego pokolenia Kirgizów, którzy przenieśli się do Chin podczas powstania. Wrócił z Chin do Kirgistanu 80 lat po Ürkünie. Potomek Kirgizów, którzy uciekli do Chin, opowiedział nam o życiu swoich przodków w Sinciangu.

Pradziadek Szajmerdena zginął na przełęczy w 1916 r. od postrzału żołnierza armii carskiej. Dziadek zmarł w Chinach. Ojciec mieszka w Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur w Chinach, gdzie osiedli Kirgizi po ucieczce do Chin podczas Ürkünu. Szajmerden przeniósł się do Kirgistanu, gdy otrzymał obywatelstwo w 1995 r. Udało mu się wrócić do ojczyzny i spełnić marzenie swoich przodków, którym nie było dane zobaczyć znowu kirgiską ziemię.

Azattyk: Co pan pamięta z opowieści swoich przodków o Ürkünie?

Szajmerden Ibraimow: Szczerze mówiąc, w losie moich przodków było niewiele dobrego. Podczas przejścia przez przełęcz zginął mój pradziadek Mambetały, postrzelony przez żołnierza w plecy. Dziadek nie miał nawet możliwości go pochować, musiał zostawić tam jego ciało bez pogrzebu. Moim jedynym pragnieniem jest to, by dusze niewinnie zabitych podczas Ürkünu były z nas zadowolone, błogosławiły nas. Dlatego do was przyszedłem.

Pański dziadek urodził się w 1898 r. Miał pan z nim kontakt za jego życia. Czy pamięta pan cokolwiek z tego, co opowiadał o Ürkünie?

Dżaparkuł
Mambetały uułu Dżaparkuł, dziadek Szajmerdena. Wraz z ojcem uciekł do Chin w czasie Ürkünu. Pochodził ze wsi Bosteri w rejonie issykkulskim.

Prosiliśmy ojca, by nas zabrał ze sobą i przeprowadził się do Związku Radzieckiego. On na to odpowiadał – już ja wiem, jakie tam panują porządki. Najwyraźniej obawiał się stalinowskiego reżimu. Później szybko wyrobiliśmy sobie paszporty i już chcieliśmy wyjeżdżać, ale znowu się nie udało. Nie wiem, czy chodziło o to, że popsuły się stosunki z Chinami, czy o coś innego. Byłem wtedy zupełnie mały.

Pamiętam dziadka jako człowieka zrównoważonego, spokojnego, który niezmiennie odmawiał modlitwę pięć razy dziennie. Przypuszczam, że nauczył się tego od mułły Kenenbaja. Twierdził, że wychował się na ziemiach południowego Ała-Too i że pochodzimy od południowych Sajaków1.

Widocznie chciał, żebyście nie zapominali o swoim pochodzeniu.

Znałem pewną kobietę, która służyła u Dungan2. Pewnego razu zapytałem ją: „Edże3, jest pani Kirgizką?” Ona odpowiedziała: „Tak, jestem z Sajaków”. Nie ma jej już na tym świecie. Był jeszcze wujek Czaken. Mieszkał w mieście Kuldża, sprzedawał zbożowy napój alkoholowy domowej roboty – pszeniczne bozo. „Skąd jesteś, wujku Czakenie?” – pytałem czasami. On niezmiennie odpowiadał: „Nie jestem chińskim Kirgizem, jestem radzieckim Kirgizem. Issykkulskim, tüpskim4 Kirgizem”. Miał wspaniałe wąsy i znoszony, dziurawy kapelusz. Okazało się, że w latach 80. ktoś stąd przywiózł mu ten kapelusz w prezencie. Dlatego nigdy go nie zdejmował, bardzo szanował i traktował jak relikwię. Jego też już nie ma z nami.

Na pewno dręczyła ich tęsknota za ojczyzną, za swoim narodem, którego nie było im już dane zobaczyć?

Ma się rozumieć. Mój dziadek i w ogóle wszyscy, którzy byli zmuszeni do ucieczki do Chin, przez całą resztę życia wylewali łzy tęsknoty za ojczystą kirgiską ziemią. Nie wiem, czy można tu o tym mówić, czy nie, ale w latach 70., kiedy Dżaparkuł (dziadek) stanął na nogi i zdołał powiększyć swoje stado (na kirgiskiej ziemi również zajmował się hodowlą rasowych koni), chińska partia komunistyczna omal nie skazała go na rozstrzelanie, wziąwszy go za zamożnego uchodźcę ze Związku Radzieckiego.

Czyżby przeprawił się do Chin razem z inwentarzem?

Nie, nie zabierał ze sobą zwierząt. Na początku razem ze swoim bratem służył u pewnego Dunganina w miasteczku Ablasz-Kangun w Sinciangu. Jego brat Sułtankuł zmarł potem z wielkiej tęsknoty do ojczyzny. Dziadek Dżaparkuł został pochowany w 1986 r. na cmentarzu Sułtan w ujgurskim mieście Kuldża. Byłem wśród tych, którzy nieśli jego trumnę. Dziadek żył wśród Ujgurów jak samotna róża wśród polnych kwiatów. Do tej pory nie mogę się nadziwić, jak mu się udało zachować swój język ojczysty, przebywając tak długo wśród licznych Chińczyków, Ujgurów i Dungan.

Potem pański dziadek założył rodzinę i gospodarstwo, ożenił się z Kirgizką…

Tak. Pojął za żonę Markę Ajzabek kyzy, która również w wieku 14 lat musiała uciekać do Chin w czasie Ürkünu. Ona też pochodziła z rodu południowych Sajaków, z plemienia Bakaczy. Została pochowana w 1978 r. w Chinach.

Czy z tego małżeństwa urodził się tylko pański ojciec, czy mieli więcej dzieci?

Babcia urodziła czternaścioro dzieci. Przeżyło tylko pięcioro. Często myślę o tym, jak było jej ciężko, biorąc pod uwagę to, ile miała lat i w jakich warunkach musiała żyć.

A zatem nikt z nich, w tym pański ojciec, nie wrócił na kirgiską ziemię. Co im przeszkodziło? A może przyzwyczaili się do nowego miejsca zamieszkania?

Niestety, ojciec ogłuchł na jedno ucho. Całkiem osłabł. Lecz cały czas powtarzał mi: „Jeśli dadzą pozwolenie, synku, pochowaj mnie na ziemi przodków, nie zostawiaj tu, wśród Chińczyków. Dobrze byłoby, gdybym znalazł wieczny odpoczynek w Bosteri”. Ale będąc tam nie mogliśmy o tym mówić otwarcie. W Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur trzeba być bardzo ostrożnym w mowie, uważać na każde słowo.

Nigdy tu nie przyjechał?

Przyjeżdżał w gości. Dziwiłem się jego bezgranicznej radości i zachwytowi, gdy widział Kirgizów w białych kałpakach, mówiących po kirgisku. Słysząc, jak zwracają się tu do niego „bajke” i „aba”3, cieszył się jak dziecko i ciągle powtarzał: „Jakie to cudowne!”.

A jednak to zadziwiające, co tak ciągnęło pana do kirgiskiej ziemi, gdzie nawet nie stanęła stopa pańskiego ojca?

W 1994 r. przyjechały do nas trzy osoby z Czołpon-Ata: Asan Szarszembijew, Szejszekan-edże i Dżołdoszbek. Szukali nas – krewnych, którzy pozostali przy życiu. Ze łzami w oczach błagałem, by zabrali mnie ze sobą, gdyż pozostałym nie uda się wyjechać, a ja byłem gotów choćby paść owce, by się wyżywić, żeby tylko żyć na ziemi swoich przodków. Jestem bardzo wdzięczny tym ludziom. Już pod koniec roku dostałem zaproszenie, a w ciągu roku udało się wyrobić paszport. I przyjechałem. Chciało się płakać w głos od przepełniającego mnie uczucia bezgranicznego szczęścia. Pamiętam, w dzieciństwie często słyszałem od dorosłych, jak bardzo by chcieli wrócić na ziemię przodków. Mi się to udało. Dostałem obywatelstwo. W 1998 r. ożeniłem się, urodziła nam się córka. Jeśli nie my, to niech chociaż nasze dzieci będą mieszkańcami Kirgistanu.

Czy są tu pańscy krewni i bliscy?

Nie, zostali tam. Mam siostrę Sabirę. Starszy brat Rajymkuł mieszka w mieście Urumczi. Lecz chciałbym powiedzieć coś, o czym mówię też mojej żonie i córce: jestem straconym Kirgizem. Takim, który nie przynależy już do Chin, a jeszcze nie należy do Kirgistanu.

Tak, to budzi żal…

To bezgraniczny żal! Skutek Ürkünu. Przyjeżdżam do Chin – nie uważają mnie za swojego, tam kirgiski naród ma swoją historię. Wracam tu – w paszporcie mam wpisane, że urodziłem się w Chinach. Jeśli mówiłbym o tym wszystkim, mogliby pomyśleć, że jestem Chińczykiem.

Przypisy

1 Sajak (саяк) – jedno z kirgiskich plemion.

2 Dunganie – grupa etniczna Chińczyków wyznających islam, stanowiących znaczną mniejszość narodową w Kirgistanie i Kazachstanie. Nie mylić z Dołganami, narodem turkijskim z północy Jakucji.

3 Edże (эже), bajke (байке), aba (аба) – kirgiskie zwroty grzecznościowe.

4 Tüp (Түп) – wieś w obwodzie issykkulskim na wschodnim wybrzeżu jeziora, centrum rejonu tüpskiego.

80 blogów

Mam nadzieję, że wrócę jeszcze do tego tematu i zamieszczę tu wypowiedź jeszcze co najmniej jednego potomka uchodźców,  a teraz zapraszam do czytania o tym, co działo się 100 lat temu w innych krajach. Jeśli akcja Wam się podoba i chcielibyście sami dołączyć do blogerów językowych i kulturowych, napiszcie na blogi.jezykowe1@gmail.com.

Austria

Viennese breakfast: 100 lat temu – ostatnia cesarzowa Austrii

Chiny

Biały Mały Tajfun: Sto lat temu w Yunnanie

Francja

Français mon amour: 100 lat temu czyli opowiadamy o przeszłości

Madou en France: Belle Époque, czyli piękne czasy Francji

Kirgistan

Kirgiski.pl: Kirgiskie powstanie 1916 r. i Ürkün – część I

Niemcy

Niemiecka Sofa: Historia BMW

Niemiecki w Domu: 100 lat temu w Niemczech

Niemiecki po ludzku: 1916 w Niemczech

Turcja

Turcja okiem nieobiektywnym: 100 lat temu w Turcji: zabawa czasem

Wielka Brytania

Angielski dla każdego: 100 lat temu w Anglii

Włochy

Studia, parla, ama: “W 80 blogów dookoła świata – 100 lat temu”


Oznaczone , , , , ,

5 opinii z “Ürkün: opowieść kirgiskiego repatrianta

  1. piękna miłość do kraju przodków i szkoda straszna, że tak na tych Chińczyków i na Chiny narzeka 😉

    1. Fakt, że „powinien” bardziej narzekać na Rosjan, ale i po przybyciu do Sinciangu Kirgizi nie mieli lekko.

    2. A tak przy okazji – teraz ze wszystkich sąsiadów Kirgistan najwyraźniej ma najlepsze stosunki właśnie z Chinami.

  2. Bardzo wzruszający wywiad… Przez tyle lat trwała w tym człowieku miłość do ojczyzny.

    1. I trwa nadal – kiedy minęła mu pierwsza euforia po powrocie i zaczęła się codzienność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *