Samochodem do Tuwy i Mongolii – rozmowa z Pawłem Włazewiczem

samochód

Paweł Włazewicz planuje niezwykłą wyprawę samochodem do Tuwy i Mongolii. Startuje ona 24 czerwca w Warszawie i będzie można ją śledzić na stronie Tuwa.pl. Cel turystyczny łączy się w niej z charytatywnym, a ten ostatni możemy wspomóc także my. Zapraszam do przeczytania o tym, co zafascynowało organizatora w tych krajach i komu chciałby tam pomagać.

Jak rozwinął się Pański pomysł na tę wyprawę? Dlaczego właśnie Tuwa i Mongolia?

Mongolia, bo tak mam ustawiony wewnętrzny zegar, że co pięć lat tam jadę. Teraz jest to trzecia wyprawa. Poprzednie były w 2007 i w 2012 roku. Jeśli chodzi w ogóle o początki tych wypraw, to długa historia, sięgająca dziecięcych lat i ówczesnych fascynacji. Okazały się na tyle trwałe, że w dorosłym życiu zacząłem je realizować. Zresztą pozostaje to w zgodzie z twierdzeniem, że im mężczyzna starszy, tym zabawki i rozrywki droższe. Co do Tuwy, to czysty przypadek. Chyba w styczniu lub lutym tego roku znalazłem się w Związku Literatów Polskich na spotkaniu poświęconym historycznym relacjom z ludami Azji Centralnej. Mniejsza o to, dlaczego tam się znalazłem. Zupełnie nie moje klimaty, ale pokazywane przy tej okazji slajdy z republiki Tuwy wzbudziły moją ciekawość. Na spotkaniu była też obecna artystka malarka, pani Saida Siczek, ubrana w etniczny strój tuwiński i prezentująca swoje obrazy. Po
zakończeniu prezentacji podszedłem do niej i zaczęliśmy rozmawiać. Pani Saida mieszka w Polsce od ok. 20 lat, więc rozmawialiśmy swobodnie po polsku. I tak od słowa do słowa, i uznałem, że skoro i tak jadę w tamtą stronę, to mogę również odwiedzić tę republikę. Poprzednio, jeżdżąc do Mongolii, omijałem ją to od zachodu i południa, to od północy i wschodu. Tak więc była to tylko kwestia wyboru trochę innej drogi. Innymi słowy, jak zwykle, ciekawość nowej dla mnie krainy spowodowała, że Tuwa znalazła się na mojej trasie.

dzieci

Co do samej idei pomocy „dzieciom ulicy”, to jeżdżąc tam, zawsze zabierałem ze sobą masę gadżetów i słodyczy, żeby rozdawać je napotkanym na stepie dzieciom. Tym razem postanowiłem podejść szerzej do tematu i oprócz dzieci mieszkających na stepie w polu moich zainteresowań znalazły się dzieci mieszkające na ulicach mongolskich miast: Darchanu i Ułan Bator. Z racji mojego wykształcenia i zawodowych doświadczeń pedagogicznych postanowiłem wspomóc ośrodki zajmujące się tymi dziećmi. W Tuwie, oficjalnie, problemu dzieci mieszkających na ulicy nie ma, ale jest dom dziecka, więc też jest kogo wspierać. W związku z tym prowadzę zbiórkę rzeczową i finansową. Zanosi się na to, że mój samochód będzie wyładowany pomocami szkolnymi, maskotkami i odzieżą dla tych dzieciaków.

Poza tym jest oczywiście wielka ciekawość tych krain, ludzi tam mieszkających, ich kultury i zwyczajów oraz pragnienie bycia w tych niczym nie ograniczonych przestrzeniach, które dają mi poczucie wielkiej swobody, wolności i niezależności.

Jakie inne miejsca znajdą się jeszcze na trasie?

Tam: Buriacja, a z powrotem: Kazachstan i Kirgistan, jak wystarczy czasu.

świątynia
Dach jednej ze świątyń buddyjskich w Ułan Bator

Jakie atrakcje turystyczne lub wydarzenia najbardziej chciałby Pan odwiedzić?

Dla mnie cała droga jest niezwykle interesująca i nie sposób przewidzieć co się w trakcie tej podróży wydarzy. Te niezaplanowane doświadczenia i spotkania są najcenniejsze.

Z zaplanowanych mamy jako pierwszy punkt, po przejechaniu 6500 kilometrów, zwiedzanie Irkucka. Dalej jedziemy nad Bajkał. Jego wschodni brzeg to Buriacja. W Ułan Ude planujemy odwiedzić działające tam szkoły i stowarzyszenia szamańskie. Dalej pojedziemy przez tajgę na półwysep Święty Nos, żeby między innymi zobaczyć jak żyją tam rybacy z osady Kurbulik. Stąd skierujemy się na południe i ponownie przejeżdżając przez Ułan Ude dotrzemy do Mongolii. Poza wspomnianymi spotkaniami w sierocińcach planujemy zwiedzanie Ułan Bator z jego buddyjskimi świątyniami i wspaniałym wielkim targiem. W czasie pobytu w Mongolii chcemy odwiedzić też dwa parki narodowe: Chustajn Nuruu ze słynną Żółwią Skałą i Corchi Tereldż, gdzie żyją w naturalnych warunkach konie Przewalskiego. Jeśli pogoda pozwoli i droga będzie dobra, to pojedziemy jeszcze na południe do jednego z naturalnych centrów energetycznych na naszej Ziemi w Dornogowi Sajnszand.

Potem podróżując przez centralną i północno-zachodnią Mongolię będziemy oglądać wszystko, co się tam znajduje. Czas jazdy tamtędy zbiega się z mongolskim świętem Naadam. Mamy szansę oglądać je w miejscowościach położonych wzdłuż naszej trasy. W 2012 roku miałem okazję uczestniczyć w tym święcie w stolicy. To była wielka impreza i wielkie przeżycie. Oglądałem wtedy całą ceremonię inauguracji świąt na stadionie narodowym, gdzie wszystko zaczęło się od przemówienia prezydenta Mongolii, a potem przeszła defilada reprezentacji wszystkich ajmaków i krain mongolskich we wspaniałych etnicznych strojach. Na stadionie odbywały się też wszystkie zawody zapaśnicze. Zawody łucznicze i wyścigi konne były organizowane poza nim. Wieczorem miałem wielką przyjemność uczestniczyć w koncercie odbywającym się z okazji święta w filharmonii narodowej. To był wspaniały koncert ze wspaniałą muzyką mongolską w wykonaniu najlepszych artystów mongolskich. Zdobycie biletów na wszystkie te wydarzenia było wielkim osiągnięciem. Również miejsce w hotelu było niezwykle trudne do zdobycia, bo na to święto przyjeżdżają chętni z najdalszych zakątków Mongolii i oczywiście całe mnóstwo zagranicznych turystów. Nam się udało. Teraz mamy szansę zobaczyć jak to święto przebiega w terenie, w mniejszych skupiskach ludzi.

Mongolia
W drodze do Mörön – północna Mongolia.

W drodze na północny zachód, do Tuwy, jeszcze w Mongolii zatrzymamy się też nad jeziorem Uws. To największe pod względem powierzchni jezioro tego kraju. Jest otoczone piachami pustyni i oczywiście słone. Takie małe morze w środku Azji.

Po krótkim odpoczynku przejedziemy przez miasto Ulaangom i wjedziemy do Tuwy. Planujemy dojechać do miasta Chadan 14 lipca, bo wtedy rozpoczyna się tu festiwal Ustuu-Churee – śpiewu gardłowego. Po festiwalu trwającym cztery dni zamierzamy poeksplorować rejony południowych Sajanów. To góry zajmujące prawie całą republikę.

Później pojedziemy do stolicy, miasta Kyzył. Będziemy je zwiedzać. W tym mieście znajduje się obelisk symbolizujący geograficzny środek kontynentu azjatyckiego. Spotkamy się również z dziećmi przebywającymi w tutejszym domu dziecka i zostawimy im pozostałą część pomocy szkolnych i podarunków. W Tuwie mamy też spotkać się z szamanami słynnymi na całym świecie. Kolejny ważny punkt na naszej drodze, to park przyrodniczy Ergaki. To kraina rozsianych jezior, potoków i wodospadów wśród szczytów górskich. Po wyjechaniu z Tuwy skierujemy się w stronę Kazachstanu by pojechać na jego południowo wschodni koniec. Tu w okolicy Ałma Aty znajduje się kolejny park narodowy Ałtynemel ze śpiewającymi wydmami. Chcemy to zobaczyć i usłyszeć.

Kolejny punkt, to wspominana wisienka na torcie. Jeżeli tylko czas pozwoli, wjedziemy do Kirgistanu, by pojechać drugą po Himalajach najwyżej położoną drogą. Wiedzie ona przez góry i przełęcze Tien-szanu na wysokości ponad 4000 metrów. Potem ponownie Kazachstan i droga na północ, do Astany. Może odwiedzimy tu EXPO 2017. Mam też nadzieję zobaczyć się z Orazem – Kazachem, którego spotkałem na swojej drodze w 2007 roku. Zaopiekował się nami i ugościł w swoim domu. Opowiadając o swojej rodzinie, wspominał, że jego dziadek zginął na Węgrzech w trakcie oblężenia miasta, pod koniec II wojny światowej. Jak dla każdego muzułmanina, tak i dla niego było ważne, żeby szczątki przodka spoczęły w rodzinnym grobie. Pytał, czy mógłbym mu w tym jakoś pomóc. W zeszłym roku byłem w Budapeszcie, znalazłem cmentarz wojenny z mogiłami bezimiennych żołnierzy poległych w tej operacji. Mam dla niego z tej mogiły symboliczną grudę ziemi i zdjęcie tego miejsca. Minęło 10 lat, ale kiedy do niego zadzwoniłem i powiedziałem o tym, nie mógł wyjść ze zdumienia, że pamiętałem o nim i jego prośbie. Teraz jesteśmy w kontakcie, więc liczę, że spotkanie dojdzie do skutku.

To chyba ostatni punkt z tych zaplanowanych. Z doświadczenia wiem, że tych nieprzewidzianych będzie znacznie więcej. To pozostaje w zgodzie z moją ogólną postawą, wyrażającą się w słowach: „spodziewaj się niespodziewanego”.

Na stronie wyprawy widziałam zaproszenie dla potencjalnych uczestników. W jak licznym gronie będzie Pan podróżował?

Jedziemy jednym samochodem i liczba miejsc jest ograniczona do optymalnej liczby czterech podróżnych łącznie ze mną. Zostało nam w tej chwili jedno miejsce, więc na razie jest nas trójka.

przeprawa
Przeprawa przez rzekę na północy Mongolii.

Jaki to samochód? Czy jest jakoś specjalnie wyposażony?

To Land Rover Defender 110 z 1996 roku z silnikiem 2,5 tdi. Nie ma lepszego. Jak mówią, jest w stanie przepalić szmatę, gdyby wpadła do baku. Faktycznie ma bardzo odporny silnik na zanieczyszczone paliwo, o które nie trudno za Uralem. Samochód kupiłem w 2006 roku od elektrowni Czorsztyn, kiedy wymieniali auta na nowsze, a ja nosiłem w sobie decyzję o pierwszej wyprawie. Jest oczywiście nieco zmodyfikowany do jazdy w trudnych warunkach i doposażony w osprzęt wyprawowy. Ma przede wszystkim wzmocnione i podniesione zawieszenie, wzmocnione drążki, a teraz czekam na wymianę obu wałów również na wzmocnione. Ma założony snorkel, dzięki czemu mogę przeprawiać się przez rzeki. Najgłębsza woda, przez którą jechałem, to 170 cm! Wyposażenie wyprawowe to bagażnik na którym zamontowany jest namiot dachowy i dodatkowe 4 kanistry na paliwo, dodatkowe oświetlenie tzw. robocze dookoła samochodu i mocne reflektory dalekosiężne.

Samochód ma też oczywiście mocną wyciągarkę i kewlarowe trapy pozwalające pokonywać rozpadliny itp. Ma również, na przodzie, założone stalowe linki, które mają chronią szybę przed gałęziami gdy jedzie się przez krzaki. Wewnątrz mam przede wszystkim przetwornicę, która pozwala na ładowanie wszystkich sprzętów i oczywiście gotowanie wody w czajniku na 220 V. Pozwala też na używanie suszarki do włosów! No i porządna nawigacja Garmin 276C. Na pace zamontowane są szuflady i skrzynie wyprawowe.

Dziękuję za rozmowę. Życzę Panu szczęśliwej drogi i pomyślnego zrealizowania wszystkich zamiarów.

Mongolia


Oznaczone , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *