Ołoncho – jakucki epos bohaterski (część I)

Pojęcie „ołoncho” oznacza jakucką tradycję epicką, a także, w bardziej szczegółowym sensie, poszczególne utwory należące do niej. Jakuckie eposy bohaterskie to utwory od wieków przekazywane ustnie przez recytatorów zwanych ołonchosutami.

W polskiej literaturze występuje pisownia „ołoncho” pochodząca od zrusyfikowanej pisowni „олонхо”, lub „olongcho” – bliższa oryginalnemu jakuckiemu „олоҥхо”.

Obecnie w Jakucji 25 listopada jest Dniem Ołoncho, dziś zaś dobiega końca rozpoczęta w tym dniu Dekada Ołoncho – i właśnie z tej okazji chcę przedstawić na blogu ten gatunek literacki, będący jednym z najważniejszych elementów kultury jakuckiej. Najpierw jednak kilka słów wstępu.

Jakuci (Sacha) należą do najbardziej wysuniętych na północny wschód narodów turkijskich (ustępują tylko Dołganom). Wśród swoich sąsiadów pochodzenia tunguskiego (Ewenów i Ewenków) i paleoazjatyckiego (Czukczów, Jukagirów i Koriaków) wyróżniali się tym, że tradycyjnie ich głównym zajęciem była hodowla koni, podczas gdy wymienione narody trudniły się hodowlą reniferów i myślistwem. Między innymi właśnie to świadczy o tym, że są na swojej obecnej ziemi ludnością napływową z południa. Obszar, na którym mieszkają, będący teraz republiką autonomiczną w granicach Federacji Rosyjskiej, w ujęciu historycznym zalicza się do Syberii, lecz według innych podziałów jest to już rosyjski Daleki Wschód. Mimo dzielącej nas odeń odległości polska nauka ma bogate tradycje badań w tym regionie. W XIX w. na tym polu zasłużyli się zwłaszcza dwaj polscy zesłańcy: Wacław Sieroszewski (1859-1945) i Edward Piekarski (1858-1934). Ten pierwszy jest autorem monumentalnego dzieła „12 lat w kraju Jakutów”, drugi zaś sporządził pierwszy słownik języka jakuckiego i napisał kilka prac etnograficznych, a po zakończeniu wyroku pozostał w Jakucji, by kontynuować swoje dzieło. Obaj są dziś bardziej znani w Jakucji, gdzie można znaleźć ich pomniki, niż w Polsce.

Wśród współczesnych polskich orientalistów zajmujących się Jakutami i językiem jakuckim należy wymienić Stanisława Kałużyńskiego (1925-2007) i Sławoja Szynkiewicza. Obaj pracowali także nad językami i kulturą innych narodów turkijskich oraz Mongołów. Szynkiewicz jest autorem m. in. książki „Herosi tajgi. Mity, legendy, obyczaje Jakutów” (wyd. Iskry, Warszawa 1984). Mała osobista dygresja: to właśnie ona w dużym stopniu wpłynęła na moje zainteresowanie narodami turkijskimi. A po raz pierwszy trafiłam na nią kilkanaście lat temu, kiedy jeszcze o Kirgistanie mi się nie śniło.

Na koniec wymienię całkiem współczesną pozycję – „Jakuck. Słownik miejsca” Michała Książka. Nie jest to praca naukowa, lecz reportaż pisany w formie dziennika. Autor kilka lat mieszkał w Jakucji i wiele miejsca poświęca językowi jakuckiemu, którego w tym czasie wytrwale się uczył. Poza tym postawił sobie za cel odnalezienie pewnego miejsca, w którym Wacław Sieroszewski mieszkał na zesłaniu, co stało się przyczynkiem do iście detektywistycznych poszukiwań w archiwach i terenie.

O samym języku jakuckim można w skrócie powiedzieć, że na tle innych języków turkijskich jest on dość izolowany, w dużym stopniu naznaczony wpływami mongolskimi, tunguskimi i rosyjskimi, co nie jest niczym dziwnym, jeśli wziąć pod uwagę historię i geografię. Więcej o nim pisałam na drugim blogu, gdy próbowałam porównać jakucki i kirgiski.

Ten przydługi wstęp napisałam, by wyjaśnić, skąd wzięłam najwięcej informacji na temat ołoncho. Każda z dwóch wymienionych książek jest po swojemu wartościowa. W „Herosach tajgi” jest wiele cytatów z dzieł Sieroszewskiego, dzięki któremu wiadomo, jak tradycja ołoncho była kultywowana w XIX wieku, gdy wpływy z zewnątrz praktycznie jej nie zagrażały. Z kolei Michał Książek notuje własne spostrzeżenia o tym, jak kultura eposu i opowiadaczy ma się w XXI wieku. W związku z tym poniżej przytoczę obszerne cytaty z jednego i drugiego.

Eposy ołoncho mają formę obszernych, wierszowanych utworów o charakterystycznym rytmie pieśni, specyficznych rozbudowanych epitetach i porównaniach. Mają głównie tematykę mitologiczną: opowiadają o stworzeniu i budowie świata, jakuckich bogach i bohaterach oraz walkach, które toczyli między sobą nawzajem lub ze złymi duchami abaasy. Do najbardziej znanych utworów należą: „Niurgun Bootur Popędliwy”, „Er Sogotoch”, „Syn Konia Dyyraj Bögö”, „Hardy Kułun Kułłustuur” i „Süng Dżaasyn (Groźnie Rażący)”. Już niektóre tytuły świadczą o wojowniczości bohaterów…

Epos wykonywali recytatorzy (ołonchosuci) przeważnie podczas świąt i różnych uroczystości rodzinnych. Wszystkie źródła podkreślają wielką moc ołonchosutów, którzy byli w stanie recytować godzinami, wprowadzając siebie i słuchaczy w trans.

Głos jego posiadał dźwięczność, śpiew – duszę. Kobiety mdlały słuchając go, niektóre dostawały obłędu. Mężczyźni tak słabli, że jak małe dzieci wstać nie mogli… Środki, za pomocą których artysta jakucki wywołuje podobne wrażenie, są bardzo ograniczone. Zna on zaledwie kilka nut, które układa w rodzaj recitatiwu; czasami w śpiew wstawia kilka cichych, drżących akordów chamys [drumli]… Wkłada się ją w usta i za pomocą języka i zębów reguluje tony sprężynki, drgającej w żelaznej ramce. Czasami śpiew przechodzi w deklamację, skandowaną z silnym przydechem, przerywaną w odpowiednich miejscach pojedynczą, przeciągłą nutą basową.

(…) Ma język ołoncho jakąś szczególną rytmiczność, barwność i ciągłość, a jednocześnie pieni się i burzy od nadmiaru dodatków, upiększeń i powtórzeń. „Myśl ma dźwięk, a wyraz drżące upiększenie” -mówią poeci jakuccy.

(…) Śpiewak zawsze jest nieszczęśliwy, gdyż trwoży swoją pieśnią duchy, zwraca ich uwagę na siebie.

(…) Najlepszych swych pieśni śpiewak nie śpiewa przyjaciołom, ludziom, których kocha. Te pieśni mącą życie.

Źródło powyższych cytatów: Sieroszewski W., 12 lat w kraju Jakutów, t. 1 i 2, Kraków 1961 za: Szynkiewicz S., Herosi tajgi. Mity, legendy, obyczaje Jakutów. Iskry, Warszawa 1984.

Kiedyś Sacha zbierali się w tym czasie w balaghanach (tradycyjnych drewnianych domach – Enesaj.pl) opowiadaczy bądź zapraszali ich do siebie i słuchali olongcho, epopei przekazywanych od stuleci. Dobro i zło zmagało się w nich jak chłód z ciepłem w kącie izby. Zebrani wpadali w trans i na długie godziny zapominali o głodzie i zimnie. Jeden opowiadacz znał nawet kilkadziesiąt eposów i na opowiedzenie przygód samego tylko Niurguna Bootura potrzebował aż trzech dni. A przecież potrafił recytować olongcho nawet tydzień. Gdyby chciał opowiedzieć jeszcze bajki i zagadki, które znał, zaśpiewać kilka pieśni i wspomnieć najsłynniejsze potyczki z Tunguzami i kozakami, nie starczyłoby mu kolejnego tygodnia.

Opowiadacz siadał tuż przy ogniu, zatykał jedno ucho, zamykał oczy i zaczynał melorecytować fabułę i opisy. Dzięki temu, że ograniczał zmysły wzroku i słuchu, zagłębiał się w opowieści i bardziej był w niej, niż wśród ludzi. Monologi i dialogi wyśpiewywał: barytonem kwestię głównego bohatera, basem diabelskich abaahy, sopranem płacz więzionej dziewczyny. Nawet nocujący przejazdem kozak mógł rozróżnić dyszące pożądliwością wersy diabelskiej dziewki, drżący głos babuszki Simechsin-Emeechsin czy sepleniącego gońca Soruk Bollura. Opowiadano nad Amgą, Tattą i Ałdanem, ale i w Jakucku, w rosyjskich domach. Niańkami były tam Jakutki i choć państwo mówili po rosyjsku, dzieci szybko opanowywały język mamek. Schyłek opowiadania w Jakucji przyszedł dopiero w latach czterdziestych, gdy pojawiły się domy kultury i zanikać zaczęła tradycja spotykania się przy ogniu. W latach sześćdziesiątych, kiedy z małych kołchozów tworzono wielkie sowchozy, nieliczni Jakuci, którzy wciąż żyli w tajdze, zmuszani byli do osiedlania się we wsiach. A tam zamiast olongchosuta czekał partyjny aktywista, dom kultury i szkoła. A z czasem telewizor.

Źródło powyższego cytatu: Książek M., Jakuck. Słownik miejsca, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013

Dostrzegam tu duże podobieństwo do kultury kirgiskich manasczy, recytatorów eposu o Manasie. Nie udało mi się jednak odnaleźć informacji o tym, jak można było zostać ołonchosutem. Czy wynikało to z niezwykłej pamięci, talentu i lat nauki, czy też zdolności przypisywano nadprzyrodzonym mocom, jak było w przypadku ich kirgiskich odpowiedników – według relacji tych ostatnich eposu nie można się po prostu wyuczyć, natchnienie daje duch Manasa i innych bohaterów, a inicjacja przypomina szamańską. Ale to temat na osobną opowieść. Nie wiem więc, czy bycia ołonchosutem można się nauczyć, ale wiem, że niektórzy próbują. Oddaję znów głos Michałowi Książkowi:

W przeddzień drugiej wojny znano w Jakucji czterystu opowiadaczy. Ostatnimi żyjącymi wielkimi bajarzami, uważanymi za kontynuatorów mistrzów z XIX wieku, są Daria Andriejewna Tomska z Wierchojańska i Piotr Jegorowicz Rieszetnikow z Tatty. Można by wymienić jeszcze dość liczną grupę tych, którzy słuchali prawdziwego olongcho w dzieciństwie, a dziś występują w roli świadków-opowiadaczy. Stołeczny wydział filologii jakuckiej szczyci się tym, że prowadzi specjalizację dla olongchosutów, na której szkoli opowiadaczy z dyplomem.

ołoncho
Młody recytator na festiwalu w Jakucku. Źródło zdjęcia: http://sakhalife.ru/v-stolitse-sostoyalsya-festival-yunyih-ispolniteley-eposa-olonho/

A oto jak współcześnie promuje się kulturę ołoncho, również według relacji Książka:

W 2005 roku olongcho wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, w tymże roku rozpoczęło się Dziesięciolecie Olongcho. W Jakucku ma też powstać gigantyczny Dom Olongcho, 25 listopada ustanowiono Dniem Olongcho, a eposy wydawane są w serii podobnej do polskiej „Poczytaj mi, mamo”. Jakucja często na oficjalnych uroczystościach wita gości w Olongcho Dojduta, czyli Krainie Opowiadania.

Z pewnością będę kontynuować ten temat – wkrótce przygotuję materiał z fragmentami polskich przekładów ołoncho, a może też więcej informacji o ołonchosutach. Na razie zamieszczam nagranie z występu wspomnianego Piotra Rieszetnikowa.


Oznaczone , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *